piątek, 10 kwietnia 2015

ALMOST THERE

20 kwietnia o godzinie 20.45 postawię pierwsze kroki na amerykańskiej ziemi. Wciąż  nie potrafię w to uwierzyć, że to wszystko staje się realne, czy ja rzeczywiście to robię? czy jestem aż tak odważna?
Spotkałam się dzisiaj z dziewczynami z uczelni. Spotkanie było bardzo udane, pełne radości i uśmiechu, i chyba trochę zrobiło mi się żal, że już mnie to nie dotyczy.... Szkoda, że tak rzadko chodziliśmy na takie wypady ;). To spotkanie uświadomiło mi, że moje dotychczasowe życie było w pewnym sensie beztroskie, oczywiście pełne problemów, zmagań i codziennej walki, ale po części beztroskie....a za chwilę wyruszę sama do wielkiego świata, gdzie będę musiała borykać się z wieloma przeszkodami i to po angielsku! Odnajdę się na Upper East Side? A może się zmienię? Zniknie ta beztroska dziewczyna z Piekar a pojawi się dziewczyna z wielkiego świata, dziewczyna z Manhattanu? Mam nadzieję, że Ameryka pokocha mnie tak bardzo jak ja kocham ją już teraz! :)
Dowiedziałam się też, że moi Host rodzice wyjeżdżają i nie spotkamy się po moim przyjeździe.... Poznam dzieci i ich dotychczasową au pair a dopiero w niedzielę poznam moją rodzinkę w komplecie... W sumie jest to dobra sprawa bo będę mogła spędzić pierwsze chwile z dzieciakami i będzie mi łatwiej przełamać pierwsze lody, chociaż uważam, że dzięki temu, że jesteśmy w stałym kontakcie nie będzie z tym problemu ;)
Oby to wszystko okazało się w rzeczywistości tak fajne jak wygląda teraz ;)

1 komentarz:

  1. Nie będzie na początku hostów?! Tego to nawet zazdroszczę.... poprzednia au pair wszytko ci pokaże i w ogóle. Już się nie mogę doczekać twojego przyjazdu! ;*

    OdpowiedzUsuń