Kochani powracam!
A może zaczynam na nowo? :D
Nigdy nie należałam do systematycznych i wytrwałych....
To wszystko przez bardzo intensywne wakacje, gdzie pracy było dużo i każdą wolną chwilę poświęcałam na sen albo seriale...<3
Lato powoli dobiega końca, liście nabierają barw jesieni i przychodzi mi przeżyć kolejną porę roku za oceanem... Dzieci zaczęły szkołę, więc będę miała dużo wolnego i postanowiłam spróbować reaktywować mojego bloga.... A do opowiadania jest wiele, bo wakacje były pełne wspaniałych chwil i podróży :D
Od czego powinnam zacząć?
BOSTON <3
Właśnie planuję kolejny wyjazd w tamte strony więc najwyższy czas pochwalić się naszym pierwszym spotkaniem ...
Boston jest miastem bardzo klimatycznym i magicznym.... przypomina mi troche Krakow... Całkowicie różni się od tłocznego i dzikiego Nowego Jorku.... I pomyśleć, że mogłam tam mieszkać... Mimo wszystko cieszę się, że przychodzi mi mieszkać blisko NY... Lubię tą dzikość i to, że miasto to rządzi się swoimi prawami, tak bardzo szalone, szybkie... tak bardzo amerykańskie...
W Bostonie przyszło mi spędzić weekend z Natalią... Zachód słońca w Boston Harbor, cała noc spędzona na plotach i rozmowach przez Skype z Vegas... Kolejny dzień Cambridge, park, i relaks w knajpie <3 W niedzielę polskie placki ziemniaczane i pierogi <3
Weekendy są stanowczo zbyt krótkie... .szczególnie jeśli są szalone i pełne wspaniałych chwil!! Miałyśmy okazję poznać kilku ciekawych ludzi.... znajomości niekoniecznie owocne, ale cóż....
I oto kilka zdjęć...
"Szukam męża.."
Boston Library
Prawie jak polibuda.... <3
Moja przyszłość? <3
Najlepsze co mnie spotkało w Ameryce...
I na koniec standardowo piosenka ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz